Referencje


Wolność to pełnia Życia, gdy każdy dzień witasz z uśmiechem, z radością oraz zaciekawieniem, przyglądasz mu się jakie dary niesie ”

To właśnie MAGIA ŻYCIA
Spotkałam Anioła w osobie kobiecej o imieniu MIRA.
Moja historia Życia jest długa, choć inni mogą powiedzieć , że taka „młodziutka” ze mnie Istotka.
Ale najważniejsze , że magia gości w moim Życiu, wierzę w rzeczy niemożliwe więc na mojej drodze postawiła MIRĘ, a wraz z nią odrodzenie najważniejszego uczucia - MIŁOŚĆ i zabłysło ŚWIATŁO promieniem Słońca z jej obrazu.
Po procesie Wybaczania zrozumiałam wiele istotnym spraw , a tym bardziej że MIRA to bardzo cierpliwy Anioł Otworzyłam stary album , który założyłam bardzo dawno temu ….a w nim: wiersze męża , zdjęcia z ważnych wydarzeń , listy z czasów studenckich mojego męża do mnie, nasze marzenia, nasze obietnice na przyszłość.
Płakałam i się śmiałam.
Tak wiele mamy, ale ………. Życie-Gonitwa do „nikąd” poburzyła nasze wartości życiowe, poburzyła nasze postępowanie, myślenie, uczucia.
Uczę się Żyć TU i TERAZ jak noworodek , który pierwszym okrzykiem wita się ze Światem.
Teraz bardziej rozumiem moją rodzinę, ludzi z mojego otoczenia, nie przeciwstawiam się dzionkowi wstając rano do nie lubianej pracy, a wręcz przeciwnie Kocham ją
Moja dusza staje się coraz bardziej lekka i WOLNA , że :
Żyję Tu i TERAZ, cieszę się każdą chwilą , bo każda CHWILA to złoto”
Żyjąc TU i TERAZ wyrażam każdą chwilą - swoją Wdzięczność, Miłość i Wolność przez Modlitwę.

BARDZO DZIĘKUJĘ za obecność w moim Życiu
KOCHAM CIĘ MIRO !!!
Krystynka


Z Aniołem skontaktujcie się koniecznie , bo warto Żyć TU i TERAZ !!!

Kontakt do Miry znajdziesz na;






Ostatni rok dał mi popalić do żywego, nie potrafiłam funkcjonować normalnie, często miałam nie przespane noce. Wydawało mi się, że jak jestem otwarta na opowiadanie ciągłe mojej historii to ona sama się naprawi i zniknie. Wyrzucałam więc z siebie ból za każdym razem gdy tylko ktoś słuchał, dziś wiem, że moi słuchacze mieli tego dość. W końcu dotarło do mnie, że potrzebuję pomocy, bo zagnębiam nie tylko siebie ale i moich bliskich. Stałam się ofiarą tego co wydarzyło się w moim wieloletnim udanym małżeństwie. Pod namową córki przeczytałam książkę „Radykalne Wybaczanie” i niby rozumiałam jak powinnam postępować, ale nie umiałam tego wdrożyć w swoje życie. Potrzebowałam pomocy i taką znalazłam w postaci mojej trenerki. Na szczęście Mireczka mieszka w moim mieście i to bardzo ułatwiło kontakty. Pierwsze spotkanie było jak grom z jasnego nieba, becząc zużyłam opakowanie chusteczek, ale jednocześnie docierało do mnie co robiłam źle. Dostałam zdania do wykonania w domu i niemal natychmiast doświadczałam na sobie zmian. Sama do siebie mówiłam TO DZIAŁA. Mąż też zauważył, że zmieniłam się i jest tym zachwycony.
Jednym z efektów Radykalnego Wybaczania było moje zachowanie któregoś dnia rano, gdzie tak zwyczajnie patrząc w śnieżną dal, życzyłam tej pani aby była bardzo szczęśliwa i znalazła fajnego partnera w życiu, albo aby on ją odnalazł. Uznałam, że należy jej się szczęście bo jest młoda i nie powinna reszty życia spędzać sama. Powinna kochać i czuć się kochaną. Miałam ochotę tak zwyczajnie ją uściskać. Chciałabym móc jeszcze raz z nią porozmawiać przy kawie. Wcześniej takie moje zachowanie byłoby nie do pomyślenia. Wybaczyłam i czuję się z tym cudownie.
Teraz rozumiem wszystko co napisał Colin Tipping w książce. Do tego potrzebowałam korepetytora, wiem, że bez Ciebie Mireczko nie dałabym rady. Nie czuję się już ofiarą, nie truję bliskim, kocham życie i wszystko wokoło. Bardzo lubię z Tobą rozmowy i Twoją mądrość. Nigdy nie zdołam Ci wynagrodzić tego czasu spędzonego wspólnie. Wspaniale, że jesteś i pomagasz ludziom zrozumieć istotę kochania siebie a co za tym idzie miłowania wszystkiego.

Z wdzięcznością i miłością Krystyna
cekinia33@gmail.com




"Jeszcze raz chciałabym Ci podziękować za pomoc ..nie dałbym chyba rady bez Ciebie - nie umiałabym znalzć drogi do samej siebie - nawet,jeśli czytasz książkę, nawet,jeśli teoretycznie jesteś gotowy zrobić coś  swoim życiem i wejść na drogę zmiany - dobrze,jeśli jest ktoś taki ,jak Ty, który nie pozwoli zboczyć i pokaże, gdzie jest światło.
 Przeżycie podczas radykalnego wybaczania było ogromne- mogę na pewno powiedzieć, ze moja świadomość uległa transformacji- zdaje sobie sprawę, ze to początek  drogi - ciągle wracają jak bumerang pewne nawyki myślowe - ale właśnie Ty mi pokazałaś- jak sobie z tym radzić - idzie aż lepiej,raz gorzej..ale już tylko w stronę światła.

Małgosia Niezależna




Mirę znam od paru lat. Któregoś dnia zaprosiła mnie do siebie na kawę. Ponieważ nie widziałyśmy się dłuższy czas opowiedziałam w skrócie co u mnie, a ogólnie było tak sobie. W tym, co powiedziałam  Mira od razu wyłapała wiele spraw z przeszłości które się za mną ciągną i wymagają uzdrowienia.
Na początku wypłynęły moje relacje z ojcem. Dawno się nie widzieliśmy, gdyż wyjechał z Polski jak byłam dzieckiem, mimo to uważałam, że są ok. Mira była innego zdania. Namówiła mnie do napisania trzech listów. Zrobiłam to. Z chwila gdy napisałam pierwszy list odkryłam jak wiele żalu mam do niego o to, ze nie było go  moim życiu. Odłożyłam pisanie kolejnego listu, nie miałam motywacji, żeby się za niego zabrać. Minął jakiś czas kiedy dostałam telefon , ze mój ojciec jest bardzo chory. Praktycznie nie uleczalnie. W czasie rozmowy okazało się, ze dzień w którym znalazł się w szpitalu był dniem w którym napisałam swój pierwszy list. Przeraziło mnie to. Postanowiłam natychmiast wziąć się za pisanie kolejnych listów. Po ich napisaniu odczułam wieka ulgę. Jakby wyrwać wielki chwast z korzeniami z ogrodu, który go zarastał zasłaniając piękne rośliny. Poczułam się lekka i nagle świat wydal mi się inny. Moje problemy nabrały innych wymiarów. Przestałam czuć się ofiarą, której nic się w życiu nie udaje bo nie miała tatusia. Nagle okazało się, ze wszystko ma sens, a on zawsze był tylko, że ja tego nie widziałam.

IZA



Kasia Strypling
kasia-st2@o2.pl
Spotkałam się z Mirą po raz kolejny, by po jakimś czasie znów podzielić się przebytymi doświadczeniami. Po dziś dzień czuję ogromną wdzięczność za tę rozmowę, która znów pozwoliła mi rozświetlić mroki mojej egzystencji. Choć arkusze Radykalnego Wybaczania wypełniałam już od półtora roku, to jednak nie wiedziałam o bardzo ważnej rzeczy. Błąd mój polegał na tym, że po wypełnieniu arkusza wybaczałam osobie, która sprawiła mi przykrość, a nie sobie (nie będąc jeszcze wtedy świadomą tej konieczności). Zdarzało się nie raz, że dopiero po wypełnieniu punktu 2b, mogłam uświadomić sobie, co we mnie głęboko tkwiło i wyłoniło się z głębi mej podświadomości. Były to nie raz emocje przemożnej złości, lęku, a w konsekwencji poczucie roli ofiary, których gdzieś głęboko się wstydziłam, gdyż nie pozwalano mi ich przeżywać podczas dzieciństwa. W rezultacie, uwalniając się od tego, gdzieś w głębi, nie zdając sobie z tego do końca sprawy, odpychałam to, traktując jako coś wstydliwego.
Mira uświadomiła mi, że to jest przecież część nas. Jak możemy kochać siebie, nie kochając jednocześnie negatywnych emocji, które się w nas pojawiają. Nie można przecież kochać siebie dobrego, a złego siebie odpychać, bo to w rezultacie nie jest kochaniem. To tak, jak energia męska i żeńska, jak dzień i noc. To wszystko jest DOBRE. „Ukochaj to w sobie” – to święte słowa Miry. Dziękuję. Zrozumiałam, że m.in. w trakcie wypełniania arkusza zapraszamy nasze wewnętrzne dziecko do zwierzeń, odkrycia się. Wiec kiedy to zrobi, podziękujmy mu za to, że pozwoliło nam poznać jeszcze bardziej swoje ciche zakątki, których nie wolno mu było kiedyś ujawniać. Więc podziękujmy mu za to, że nam o tym opowiedziało i przytulmy je zawstydzone, zagubione, zapłakane, zmęczone pasmem cierpień. Kiedy zaczęłam tak robić, po jakimś czasie doznawałam ulgi, czułam się lekka. Samo uczucie mówi za siebie. Poczułam, że właśnie w tym stanie uwalniam się od przeszłości. Na tym właśnie polega owe „uwalnianie się”.
Mireczko, wspaniale, że jesteś i pomagasz ludziom zrozumieć istotę kochania siebie, co jest podstawą ludzkiej egzystencji i zmiany naszego życia na lepsze. Kasia




Basia
basia@wodip.opole.pl
85.221.173.197
Ja również przeczytałam całą masę książek, pracuję nad sobą od ponad 20 lat, ale robiłam to zawsze sama. W momentach trudnych, kiedy jestem wściekła na siebie, że znowu coś w moim życiu jest nie tak, pracuję bardziej intensywnie, potem robi się lepiej i lepiej, a ja coraz mniej i mniej…,aż znowu przychodzi kryzys. Jest to wkurzające, ale mogę mieć tylko do siebie pretensje. Właściwie mogę to powiedzieć w czasie przeszłym, bo … znalazłam MIRĘ:) Byłam już po lekturze Radykalnego Wybaczania, słuchałam nagrań z płyty, robiłam arkusze, ale z przykrością mogłam tylko stwierdzić, że niewiele to dawało. Miałam wrażenie, że robię coś nie tak. Cos pomagało, ale na bardzo krótko i co gorsza przychodziło NOWE, jeszcze gorsze:( Nie umiałam sobie z tym poradzić i czułam,że dopada mnie potęzna depresja.
Na prośbę znajomej, która podobnie jak ja, przeżywała głęboki kryzys wewnętrzny zaczęłam szukać czegoś w internecie. Mówiłam jej o Radykalnym Wybaczaniu, więc zaczęłam od tego. I znalazłam, w moim mieście, w Opolu, właśnie JĄ, TĄ, która wskazała mi WŁAŚCIWĄ DROGĘ! Ryczałam jak bóbr, ale wreszcie oświeciło mnie, zrozumiałam co robię źle. Te kilka spotkań – „warsztatów uzdrawiania”, zmieniło moje życie na lepsze. Czuję, że na nowo zaczynam życie i patrzeć na drugiego człowieka jak na inne DZIECKO BOŻE, które jest CZĘŚCIĄCAŁOŚCI, którą i JAM JEST:) Dziękuję Ci Mireczko i zawsze będziesz w moim sercu
Pozdrawiam i zachęcam wszystkich potrzebujących wsparcia do skorzystania z takich „warsztatów uzdrawiania”, bo szkoda czasu na życie w lęku, stresie i braku miłości.






Magdalena
magdacid@tlen.pl
Mirę znam od kilku lat, kiedyś obiecała mi, że będę jej pierwszą klientką))Od jesieni spotykamy się dość regularnie, właśnie dzięki Mirze zainteresowałam się bliżej RW. Kilka lat temu przeczytałam książkę Tippinga, ale niespecjalnie wydawało mi się abym miała coś komuś do wybaczania. Po rozmowach z Mirą spojrzałam inaczej na sprawy wybaczania, a przede wszystkim na pewnie schemat powtarzający się w mim życiu z regularnością pór roku następujących po sobie. Wróciłam więc ponownie do książki i odkryłam ją na nowo, niezrozumiała dla mnie w wielu aspektach – dzięki Mirze stała się bardzo prosta i bardzo prawdziwa. Moja droga to Huna – ale mimo wielu sukcesów, które osiągnęłam dzięki stosowaniu huny i jej modlitwy, niektóre obszary mojego życia tkwiły w tym samym punkcie. I odkryłam, że RW jest brakującym ogniwem, dzięki któremu mogę podnieść skuteczność modlitwy huny i równocześnie „oczyścić ścieżkę”. Dziękuję Mireczko, za dzielenie się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniem. Dzięki Tobie wiem, że wiele dróg może prowadzić do celu – skuteczność jest miarą prawdziwości . Pozdrawiam serdecznie Magda